31 gru 2010

Zabawne zakończenie roku

Stary rok "nie zapomniał" o "zrobieniu mi" niespodzianki :P...
Otóż jak wstałam, poszłam pod prysznic. Postanowiłam umyć sobie włosy. Kiedy przystąpiłam do owej czynności w pewnym momencie przestała lecieć woda. Okazało się, że jest jakaś awaria i wody nie będzie przez najbliższe dwie godziny, pomyślałam "no nie, to się nazywa szczęście". Zostałam z pianą na głowie, pytanie "i co ja teraz zrobię". Rysia wpadła na pomysł, żebym spłukała włosy gazowaną wodą i tak właśnie zrobiłam. Grzesiek zagotował ją w czajniku, a potem polewał mi włosy:P Heh ubaw był przedni, jeszcze nigdy nie miałam takiej akcji... Gdy wyszłam z łazienki, oczywiście nie obyło się bez komentarzy. Rysia- Ola ale Ty masz puszyste włosy, tak jakby były pełne bąbelków powietrza. Ten dzień chyba na zawsze pozostanie w mej pamięci:P


Po południu byłam z Moim Mężczyzną w Jego nowym mieszkaniu. Troszeczkę zmarzliśmy, ale było warto. Najważniejsze, że z Nim.
Jestem szczęśliwa, ponieważ spędzimy dzisiejszą noc razem, oczywiście z Moją Ewelą.


Tak więc, Kochani życzę Wam szczęśliwego nowego roku. Aby był on lepszy od poprzedniego. Niech przyniesie Wam wiele miłych niespodzianek. Buziaczki

3 komentarze:

REwelkaa pisze...

Ola, bąbelki Ci uszami lecą :P

Moooja!

Salanee pisze...

Hehe, ale w pierwszej chwili, kiedy tej wody zabrakło, na pewno miałaś przerażenie w oczach :D Grunt to zaradność. Nie ma to, jak woda gazowana :D

Ola pisze...

Oj tak, hmm troszeczkę sobie po klęłam:)