2 sty 2011

Sylwestrowa noc

To był mój najlepszy sylwester, mimo, że "imprezka" była w kameralnym gronie. Ta noc na zawsze zostanie w moim serduszku. Nowy rok przywitałam z Najważniejszym Mężczyzną w moim życiu oraz z przybraną siostrą- Ewelą.
Dziękuję Wam, było cudownie:)


Krótkie podsumowanie 2010 roku:
Jaki był? Hmm, w sumie nie należał do najgorszych, ale również i nie najlepszych. Przyniósł wiele niespodzianek, ale również i przykrych chwil. Wydarzyło się tak wiele, o niektórych sprawach chciałoby się nawet zapomnieć, ale wiem, że to nierealne. Nie można niczego tak łatwo wymazać z pamięci, nawet jeśli bardzo by się chciało.

Muszę przyznać, że pojawiały się chwile wzniosłe, które wywoływały na mej twarzy uśmiech, ale były też i takie przez które nie miałam ochoty do życia. Załamanie, radość, smutek, łzy- naprzemienne stany, które mi towarzyszyły. Zawieranie nowych znajomości, nowe związki, miłostki, zauroczenia, rozstania - normalna kolej rzeczy, przez które z pewnością przechodziło większość z Was...
Jednak największym osiągnięciem dla mnie było zdanie matury i dostanie się na studia na wybrany kierunek. Wraz z tym wydarzeniem rozpoczęłam nowe, na własny rachunek, życie.
Dopiero teraz mogę powiedzieć, że się usamodzielniłam, wyrwałam spod skrzydeł mamy :)...
Najgorsza rzecz, która przytrafiła mi się w starym roku-wiadomość o chorobie przyjaciela oraz "utrata" bliskiej osoby.
Najlepsza- poznanie Grzegorza, mężczyzny, który odmienił moje życie. Sprawił, że uwierzyłam w siebie, w to, że mogę być szczęśliwa.  "Poskładał" moje zranione serduszko i dał mu siłę do walki...

Mam nadzieję, że nowy rok będzie dużo lepszy od poprzedniego. Oby przyniósł zarówno mi jak i Wam Kochani tylko przyjemne chwile.
Znajdźcie swoje szczęście tak jak ja i nie wypuszczajcie go z rąk.

4 komentarze:

REwelkaa pisze...

:* Tak, ta noc była naprawdę fajna! Dziękuję!

Iva pisze...

Jutro już zwyła codzienność...powodzenia Oluś na studiach i w zyciu!
Jestem z Tobą!

Zim pisze...

Przykre wiadomości to codzienność w każdym roku dla tysięcy z nas. Jedni dowiadują się o chorobach, inni o wypadkach, inni o katastrofach. Nie można tych wiadomości unikać, chociaż czasem mechanizmy wypierania są bardzo skuteczne, tylko pytanie co dają? Czasem można też wpaść w drugą skrajność - w użalanie się nad sobą. Ja przeszłam zarówno przez jedną, jak i drugą i powiem Ci że chociaż boli, to jednak prawdą jest przysłowie, że co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. Życzę Ci siły i pogody ducha codziennie :) Pozdrawiam :)

Jakub Ruszniak pisze...

Miło czytać, że tyle dobra wydarzyło się w Twoim życiu w ciągu tego roku. Jeszcze bardziej cieszy, że to wszystko dostrzegasz, bo wydaje mi się, że wszyscy jesteśmy obdarowywani przez Pana Boga w niepowtarzalny sposób, tylko tak często tego nie widzimy. Wszelkiego dobra na ten nowy 2011 rok! Pozdrawiam serdecznie! :)