9 sty 2011

"Aby do czegoś dojść, trzeba wyruszyć w drogę."

Skończyło się leniuchowanie, od wczoraj zaczęłam ćwiczyć, a to wszystko dzięki Mojemu Skarbowi. To On mnie zmotywował do działania. Można powiedzieć, że przejął obowiązki mojej mamy, czyli rozciąganie :D Oczywiście nie obyło się bez protestów, nie wiem czemu, ale nie miałam ochoty na ćwiczenia, totalnie je sobie odpuściłam. Wiem, że źle zrobiłam, zdaję sobie sprawę, że to tylko i wyłącznie dla mojego dobra.
Po tak długiej przerwie mięśnie troszeczkę się przykurczyły, więc rozciąganie było troszkę bolesne, ale Grzegorz oczywiście robił to bardzo delikatnie. Przy okazji troszkę mnie opierniczył, ponieważ chciałam sobie to wszystko odpuścić. Na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku, ćwiczę. Mam nadzieję, że chęci nie opuszczą mnie zbyt szybko....
Ostatnio myślałam, że zaczął prześladować mnie jakiś pech. Najpierw przeziębienie, potem mały wypadek, w którym ucierpiał mój palec u nogi to tylko część z przygód, które się u mnie wydarzyły. Na szczęście wszystko wraca na właściwy szlak.... 
Długi weekend bardzo szybko mi minął, niestety. Spędziłam Go oczywiście z Moimi Słoneczkami.
Z dnia na dzień moje szczęście rośnie coraz bardziej. Czasami zadaję sobie nawet pytanie jak to możliwe:)
W końcu jest tak jak chciałam aby było.
Kochanie dziękuję, ze mnie wspierasz, że zawsze przy mnie jesteś, że mogę na Ciebie liczyć. Sprawiłeś, że moje życie nabrało pięknych barw.... :***
Aaaa no i oczywiście za wytłumaczenie chemii :P Wiem, że jestem kompletnie z niej zielona, ale dzięki Tobie troszeczkę mi się rozjaśniło w tej mojej pustej główce :P. Hmm muszę przyznać, że Ty to masz cierpliwość, ja na Twoim miejscu już dawno bym wymiękła :)

5 komentarzy:

Iva pisze...

Olu najważniejsze to to, że przeziebienie Ci przeszło, a reszta - jak się jest zakochanym to wszystko przychodzi z łatwością, nawet gorzkie lekarstwo jest słodyczą.

Tylko, o co chodzi z tym złodziejem?

Buziaki:*

hedensk900 pisze...

"Aby do czegoś dojść, trzeba wyruszyć w drogę." - skojarzyło mi się to z władcą pierścieni :D

Zim pisze...

A ja życzę zdrowia przede wszystkim. I siły. I aby ta miłość rosła :)

Kala pisze...

oj Olcia, wstyd, przyznam się że też sobie odpuściłam z ćwiczeniami ostatnio... A na przykurczone mięśnie mam sposób i póki co radzę sobie z nimi sama
buźka :)

yolek pisze...

Z tym motywowaniem się zgadzam, bo ty leniuszek jesteś, brawo Grzesiek! :)

Co do pecha, to nieraz tak jest, ale najważniejsze że po najgorszej burzy zawsze wychodzi słoneczko :)

Trzymaj się tam maleńka ;) ;*