9 lut 2011

Słodkie lenistwo w domu

Jak się domyślacie po tytule, jestem w domu, wróciłam wczoraj wieczorem. Mimo, że podróż była troszkę męcząca, nie mogłam zasnąć, a jak już się udało to często się budziłam. Chyba odzwyczaiłam się od spania na moim dawnym łóżku.
Nie widzę się z G. dopiero jeden dzień, a już bardzo tęsknię. Brakuje mi Naszych wspólnych rozmów, "przekomarzania się". Nie wiem jak ja bez Niego tyle wytrzymam skoro już na początku jest tak ciężko....
Z jednej strony powrót do domu pomoże mi w zregenerowaniu sił na kolejny semestr, solidnie poćwiczę, zaczęłam brać suplementy (musiałam sobie zrobić rozpiskę co i jak, wcześniej nie miałam na to czasu), no ale z drugiej ta rozłąka będzie dla mnie, Nas jak wieczność.
Powrót do Siedlec na dzień dzisiejszy mam zaplanowany na 19 lutego. Umówiliśmy się z Moim Skarbem, że przyjedzie do mnie, a potem razem wrócimy do Siedlec samochodem.
Hmm chciałabym jechać tam wcześniej, ale chyba nic z tego nie wyjdzie. Mama powiedziała, że chce się mną nacieszyć bo tak rzadko bywam w domu :) Nie chcę Jej tak szybko zostawiać. Musimy z G. jakoś wytrzymać te kilka dni bez siebie :)

Dzisiaj byłam w przedszkolu w sprawie praktyk. Może to dziwne, ale jak weszłyśmy do budynku to poczułam się taka szczęśliwa. Przypomniało mi się moje dzieciństwo. Te lata beztroski, ciągłych zabaw..
Do tej placówki uczęszcza 105 dzieci w wieku 3-6 lat. One są po prostu cudowne. Jak przyjechałam to uczyły się akurat piosenki. Bardzo ładnie im to wychodziło, tak słodko :)
Najbardziej rozbawiły mnie słowa "dudopis" i "tydrys" wypowiedziane przez jedną z dziewczynek.
Hmm wcześniej nie przepadałam zbytnio za małymi dziećmi, ale po dzisiejszej wizycie moje podejście zmieniło się diametralnie. Jak można nie kochać takich Słoneczek, które jak "ciepłe promyczki" rozjaśniają Nasze życie. Uświadomiłam sobie, że bliskość takiego Szkraba to coś pięknego:).....

W piątek kolejna wizyta z pracą "zaliczeniową". Mam ułożyć dekadowy (10-dniowy) jadłospis dla tych Perełek. Ciekawe wyzwanie, jutro zabieram się do pracy :)

Jak na razie wszystko idzie po mojej myśli. W końcu nic się nie wali, tylko idzie naprzód.
Szczęśliwa.

KCG:*****

3 komentarze:

Salanee pisze...

Jak chcesz, to podzielę się z Tobą moją 3 letnią bratanicą :D Ona jest na etapie zadawania miliona, niepotrzebnych pytań - masakra ;)
A, co do ukochanego - takie chwile rozłąki są dobre, wtedy macie poczucie, jak się bardzo kochacie. Widzenie się na co dzień nie jest dobre :) Dacie radę :)

Iva pisze...

No i dobrze, że jesteś w domu, ciesz się i ładuj akumulatorki, bo nastepny semestr tez pewnie będzie męczący.
A G, wiem,jak to jest, ale czasem tęsknota i rozłąka nawet bardzo dobrze robi dla związku :-) a 19 lutego to nie jest aż taki szmat czasu - przeleci:-).
Kochana miłego wypoczynki i pozdrawiam serdecznie.

Ola pisze...

Dziękuję Wam za te ciepłe słowa, jesteście Kochane :)
Hmm Salanee bardzo chętnie. Jeszcze niedawno denerwowało mnie jak dzieci zadawały zbyt wiele pytań, ale teraz jest inaczej. Przedszkole mnie odmieniło :) hehe