8 gru 2011

Przemiła niespodzianka

Wstając rano myślałam, że ten dzień będzie taki jak zawsze. Oprócz wyjścia na miasto z R. nie miałam żadnych planów, niczego i nikogo się nie spodziewałam. A jednak coś się wydarzyło... Kiedy zeszłam na dół do R. Pani z portierni przekazała mi, że w akademiku na żytniej jest jakaś przesyłka na moje nazwisko.. W pierwszej chwili pomyślałam, że to jakaś pomyłka, ale pojechaliśmy to wyjaśnić... Okazało się, że przesyłka była rzeczywiście dla mnie. Woow, duże i przede wszystkim miłe zaskoczenie. Była zapakowana w świąteczny papier, ale niestety nie było nadawcy. Moje początkowe podejrzenia okazały się jednak błędne. Słodki prezencik wysłał mi jeden z moich kolegów, Mariusz. Już to robiłam, ale tutaj zrobię to jeszcze raz, dziękuję, to było naprawdę urocze....

Uwielbiam takie niespodzianki :))))

2 komentarze:

Salanee pisze...

Słodycze służą szczęściu :)
Buźka :)

Iva pisze...

No to miałas niespodziankę taką prawdziwą ze szczerego serducha. Jak ja kochan takie niespodziewajki, ale nikt mi ich nie robi:-( a przecież tak naprawdę nie potrzeba wiele. Parę złotych i chęci...nawet adres mozna znaleźć jeśli się człowiek postara!!
Pozdrawiam cieplutko!